Kiedy 6 grudnia w okolicznych miastach i wsiach pojawiały się czerwone krasnale rozdające prezenty, to do Krzeszowa przybył biskup z dalekiej Miry. Św. Mikołaj - bo o nim mowa - tak zachwycił się pięknem krzeszowskiej kotliny, że postanowił spędzić tu aż dwa dni. W wigilię swojego wspomnienia, czyli 5 grudnia, przyjechał do nas pociągiem. Świętemu nie przeszkadzał brak rozkładu jazdy czy ubytki w torowisku. W końcu w prawosławiu nosi przydomek ,,Cudotwórca”… Wraz z orszakiem dzieci skierował swoje krotki do domu kultury, aby tam najbardziej niecierpliwym rozdawać prezenty i podarunki. Następnego dnia zaskoczył swoim przybyciem mieszkańców Krzeszówka, pojawiając się na Eucharystii. Krocząc w szkarłatnej kapie i mitrze, obdarowywał słodyczami mijanych bliźnich. Nie tracąc czasu, przybył również o dziesiątej na Mszę w krzeszowskiej bazylice. A, że kościół mariacki do małych nie należy to przez środek nawy przejechał na ,,reniferze”. Wędrujące za nim alabastrowe aniołki również i krzeszowskim parafianom dawały w prezencie słodycze i łakocie. Zasiadając na tronie przepytywał nie tylko najmłodszych, ale także duchownych i siostry zakonne, aby każdy otrzymał prezent według miary i liczby, i wagi  (Mdr 11, 20). Na zakończenie pobłogosławił zgromadzonych w swoim ojczystym języku.

 

Galeria zdjęć:

Przybycie do Krzeszowa - fot. Przemysław Groński

Św. Mikołaj w Krzeszówku - fot. Gabriela Klimczak

Msza w bazylice - fot. Przemysław Groński

Msza w bazylice - fot. Gabriela Klimczak