Ósmy kwietnia 2015 roku grupa 52 śmiałków, na czele z Ks. Mateuszem wyruszyła na pielgrzymi szlak, wędrując od Matki Bożej Łaskawej aż do Wiecznego Miasta - Rzymu. Pokonali w sumie około 3000 kilometrów, chociaż droga nie była łatwa, to wszyscy dotrwali do jej końca.

Wszystko zaczęło się od wspólnej Mszy Św. w Krzeszowskiej Bazylice. Po której z plecakami pełnymi jedzenia, wyruszyli w drogę mając przed sobą około 1500 kilometrów, pomimo tego z uśmiechami na ustach kroczyli główną aleją placu kościelnego aby wsiąść do autobusu i ruszyć prosto przed siebie, zmierzając ku Rzymowi.

Droga była długa i nieco męcząca, jednak trud jakiego doznali nasi pielgrzymi został nagrodzony już w połowie drogi, ponieważ udało się im zwiedzić Wiedeń wraz z jego zabytkami. Jednak to nie do niego zmierzali pątnicy. Po krótkim postoju wyruszyli w dalszą drogą wypatrując upragnionego celu. Około północy przekroczyli granicę Włoską i mimo tak późnej pory, ci którzy nie spali, mogli ujrzeć wysokie, niebezpieczne ale zarazem przepiękne Alpy. Będąc we Włoszech czekał ich jeszcze jeden mały przystanek, przed głównymi atrakcjami, mianowicie Wenecja. O godzinie 7:00 następnego dnia, wszyscy uśmiechnięci, niekoniecznie wypoczęci, ruszyli w stronę łodzi, którą mieli dostać się do centrum Wenecji. Już wtedy mogli uznać, że znaleźli się w słonecznej Italii: słońce, brak wiatru, 22 stopnie Celsjusza - czegóż chcieć więcej - mówi jeden z uczestników pielgrzymki. Po zwiedzeniu najważniejszych zabytków Wenecji udali się na Mszę Świętą w Bazylice Mniejszej p.w. Św. Marka. Po Eucharystii wrócili do autobusu, którym dotarli na nocleg, jednak za nim udali się na spoczynek, przywitali się z Adriatykiem, w którym niektórzy zdążyli zamoczyć nogi i nie tylko.

Kolejnego dnia czekało ich zwiedzanie Asyżu - miasta, w który czas zatrzymał się w średniowieczu - co podkreślała pani Kasia - pilot pielgrzymki. Sam Asyż wywarł ogromne wrażenie na pątnikach, ze względu na swój genius loci - ducha miejsca,  najpierw zapierająca dech w piersiach Bazylika Mniejsza p.w. Matki Bożej Anielskiej a w samym jej centrum Porcjunkula - niegdyś mały kościółek, gdzie rozkwitał kult św. Franciszka. Następnie pielgrzymi udali się do dwóch bazylik: Św. Franciszka i Św. Klary i to one, i związane z nimi historie zrobiły ogromne wrażenie na uczestnikach pielgrzymki. Po nawiedzeniu bazylik i nakarmieniu się w sposób duchowy, przyszedł czas na coś dla ciała, a mianowicie przepyszne lody - podobno najlepsze we Włoszech - co zostało podkreślonego przez Ks. Mateusza, pozostali uczestnicy zdecydowanie zgadzają się z tym stwierdzeniem. Pomimo całego uroku i chęci pozostania w tym cudownym miejscu, pielgrzymi musieli opuścić Asyż i udać się w dalszą drogę.

        W kolejnym dniu pielgrzymi dotarli do samego Rzymu. Nie sposób opisać to wszystko co zobaczyli, ale szczególnie w pamięci jednego z pielgrzymów zapadły cztery Bazyliki Większe - Św. Jana na Lateranie, Św. Piotra na Watykanie, Św. Pawła za murami, i Matki Bożej Większej.

„Kiedy dotarliśmy do Bazyliki Św. Jana i zobaczyliśmy ją jako pierwszą w Rzymie, poczuliśmy, że naprawdę stoimy przed Matką Kościołów, przed Katedrą Biskupa Rzymu.”- mówi jeden z pielgrzymów. Jednak każda z bazylik zwracała uwagę pielgrzymów pod innym względem: Bazylika Św. Piotra swoimi rozmiarami, Bazylika Św. Pawła swoim wystrojem i przedstawieniem portretów papieży, zaś Bazylika Matki Bożej Większej relikwiami Żłóbka Świętego. Najważniejszymi częściami zwiedzania była modlitwa: Regina Coeli wraz z Papieżem Franciszkiem na placu Św. Piotra oraz nawiedzenie grobu Św. Jana Pawła II.

        Kolejnym punktem zwiedzania był Rzym Antyczny. Uczestnicy pielgrzymki zobaczyli Koloseum, Panteon, Via Apię, Kapitol oraz Zamek Anioła - niegdyś pałac Hadriana.

Oczywiście nie można było również zapomnieć o słynnych Muzeach Watykańskich, do których, z kilkoma przygodami, pielgrzymi dotarli metrem. W Muzeach zobaczyli wystawę sztuki antycznej, ale i też średniowiecznej. Na samym końcu dotarli do Kaplicy Sykstyńskiej a z niej weszli prosto do Bazyliki Większej p.w. Św. Piotra. Pomimo ogólnego zmęczenia i bólu nóg - jak na pielgrzymkę przystało - z uśmiechem na ustach nawiedzali bazylikę św. Piotra, wraz z grobem św. Jana Pawła II oraz Grotami Watykańskimi.

        Jeden z pątników podzielił się refleksją oraz ciekawymi historiami z pobytu w Rzymie.

„Rzym - Wieczne Miasto, w którym nie sposób poruszać się samochodem i tu głęboki ukłon w stronę Panów kierowców, którzy zapewnili nam bezpieczną podróż. Rzym kojarzy mi się teraz z Bazylikami i przepyszną pizzą, ale i również z katakumbami. Będąc w katakumbach św. Kaliksta trzymałem się z tyłu grupy idąc z dwoma innymi osobami. Pozostała część grupy była w zasięgu naszego wzroku, jednak w pewnym momencie, stwierdziłem, że zapadła wokół nieco niepokojąca cisza, kiedy podniosłem wzrok i spojrzałem przed siebie, zorientowałem się, że niestety ale reszta grupy gdzieś zniknęła, zachowując zimną krew stwierdziłem, że pójdę przed siebie i nie myśląc zbyt wiele poszedłem prosto, jednak wtedy przypomniałem sobie, że katakumby mają około 35 hektarów, i w tym momencie z najbliższego korytarza wyłoniła się głowa mojego kolegi, który pomógł mi dostać się do wyjścia. Najbardziej urzekł mnie Asyż, w którym czuło się całe sacrum miejsca i nie sposób było nie zauważyć klimatu średniowiecza.”

 

P.S.

 Wszyscy pielgrzymi serdecznie dziękują Księdzu Mateuszowi za zorganizowanie tak wspaniałego wyjazdu. Dziękują za wyrozumiałość i każde dobre słowo skierowane do nich, za każdą Eucharystię i za przepyszne lody w Asyżu.

 Venimus! Vidimus! Deus Vicit!!  

 

Zrelacjonował: Michał Jała